Paranoja a przywódcy sekt katolickich i chrześcijańskich

Paranoja – obłąkanie religijne a przywódcy sekt katolickich i chrześcijańskich


Grecki termin ‚paranoja’ znaczy dosłownie obłęd, co już za czasów Hipokratesa i Galena wskazywało na najcięższy rodzaj zaburzeń i choroby psychicznej. W starożytności używano terminu paranoja na określenie ogólnie rozumianego szaleństwa, wariactwa. Współcześnie w świadomości społecznej paranoja kojarzy się przede wszystkim z chorobliwym brakiem zaufania, zazdrością, pieniactwem i poczuciem nieuzasadnionego zagrożenia. 

Paranoja-religia-chrześcijańska

Systematyczne podejście do zjawiska obłąkania pozwala wyróżnić trzy jej odmiany: Pierwsza to schizofreniczna postać paranoi. Trafnie zobrazował ją Ron Howard w swoim filmie „Piękny umysł”. Widzimy w nim jak choroba głównego bohatera Johna Nasha stopniowo upośledza jego kontakt z rzeczywistością oraz wzmaga występowaniem omamów i niespójnych przekonań typu: toczy się wojna, ktoś chce mnie zniszczyć.

Paranoja polityczna

Paranoja ma też swoją polityczną odmianę. Nie jest to już jak w pierwszym przypadku choroba a jedynie sposób interpretowania rzeczywistości społeczno-politycznej, zwykle podpartej teoriami spiskowymi jak syndrom smoleński wielu polityków katolickich czy szerzej chadeckich w Polsce. Ten rodzaj paranoi ujawnia się na przykład w wypowiedziach osób, które przy pomocy różnego rodzaju spiskowych teorii wyjaśniają procesy historyczne albo aktualne wydarzenia na scenie politycznej. Wspólnym mianownikiem przekonań tych ludzi jest pogląd o istnieniu tajemniczej grupy osób, która próbuje jakoś zaszkodzić grupie, z którą się utożsamiają (Np. żydokomuna). Przekonania te są jednocześnie odporne na kontrargumenty, ponieważ tworzą silnie broniony przez ego system o dużym stopniu spójności. Nie jest on jednak na tyle koherentny, aby nie było można wykazać, że rozważania paranoika politycznego nijak się mają do rzeczywistości. Zdemaskowanie politycznej paranoi może na przykład pójść po linii wykazania, że postuluje ona istnienie niezidentyfikowanej, tajemniczej grupy, która generuje zło, ale brak jest realistycznych dowodów na istnienie grupy spiskowej. 

Ludzie ci nierzadko czerpią wiedzę z alternatywnych źródeł głoszących fejkowe teorie spiskowe, deprecjonując jednocześnie te oficjalne, dobrze zbadane. To niezwykle utrudnia dyskusję, jako, że większość posiadanych przez nas informacji pochodzi z drugiej ręki i opiera się na domniemaniach o sile urojeniowych podejrzeń.

Osobowość jako źródło cierpień 

Trzecia ogólna odmiana paranoi, będąca nie tyle chorobą, co zaburzeniem występuje jako osobowość paranoiczna. Posiadający ją ludzie wyróżniają się silną podejrzliwością i nieufnością, a ich ulubiony temat, to zdrady małżeńskie których w rzeczywistości nie było. Na marginesie warto dodać, że sytuacja osób z zaburzoną osobowością jest nie do pozazdroszczenia, chociaż na patologicznej zazdrości taka osobowość powstaje. Źródłem problemów owego paranoidu jest tu bowiem sama osobowość, a więc system trwałych i dominujących sposobów myślenia, odczuwania i postrzegania.

Jednym z powodów, dla których tak trudno zmienić ów system jest fakt, że kształtuje się on przez całe życie jednostki. Poza tym zranienia zniekształcające rozwój osobowości mają często miejsce we wczesnym dzieciństwie, a więc wtedy, gdy w dziecku kształtuje się zasadniczy stosunek do siebie, świata i innych ludzi. Odporność osobowości na działania korekcyjne i naprawcze wynika wreszcie z tego, że jej poszczególne elementy wzajemnie się warunkują i wzmacniają. To osobowość paranoiczna sama sprawia, że dana osoba w różnych sytuacjach zachowuje się w charakterystyczny sposób.

Ilustracją zaburzonej osobowości mogłaby być stonoga, która źle chodzi. Nauczenie się prawidłowego stawiania np. 20 nogi może niewiele pomóc. Aby zacząć chodzić we właściwy sposób trzeba nabyć nowej koordynacji wielu nóg, może nawet wszystkich, co jak nie trudno się domyślić nie jest takie proste. To dlatego terapia zaburzeń osobowości jest trudna i długotrwała, a w wypadku osobowości paranoicznej często bywa wręcz niemożliwa, gdyż trzeba by dokonać jej totalnej dezintegracji i zbudować całą od nowa. Paranoiczna reakcja obronna przeciwko terapiom i treningom samodoskonalenia oraz rozwoju duchowego jest typową reakcją obronną paranoicznych osobowości, które wszelkie rozwoje wewnętrzne i duchowe (szczególnie mocno korygujące, wschodnie) wręcz atakują i zwalczają.

Wielebny Jim Jones – chrześcijanin ewangeliczny

O tym jak niebezpieczna potrafi być paranoja katolicka i chrześcijańska niech zaświadczy przypadek Jima Jonesa, amerykańskiego kaznodziei ewangelicznego, który w 1978 roku w Gujanie doprowadził swoich wiernych do zbiorowego samobójstwa (chociaż niektórzy twierdzą jednak, że była to zbiorowa egzekucja dokonana przez CIA lub inkwizycję z Ku Klux Klanu). Zginęło wtedy ponad 900 osób, w tym prawie 300 dzieci. W większości przypadków śmierć nastąpiła wskutek wypicia lemoniady z dodatkiem cyjanku potasu.

Życiorys chrześcijańskiego księdza i pastora Jima Jonesa pokazuje jak rozwijająca się w nim patologia chrześcijańska powoli zmierzała do tragicznego finału. Jim Jones świecenia kapłańskie przyjął w 1964 roku. Nabył następnie kilka kościołów w Los Angeles i San Francisco. Przez pewien czas zajmował się organizowaniem akcji charytatywnych. Znany był na przykład z tego, że zakładał jadłodajnie dla ubogich. Gazeta Los Angeles Herald przyznała mu nawet tytuł Filantropa Roku.

Już wtedy jednak objawy patologii były u niego bardzo wyraźne. Nauczał na przykład swoich współwyznawców, że Stanom Zjednoczonym (USA) grozi zagłada nuklearna ze strony komunistycznego ZSRR, co było nazistowskim kłamstwem polityków chrześcijańskiej prawicy w USA i NATO. To przekonanie rzekomo skłoniło go do przeniesienia się razem z wiernymi do Gujany, chociaż drugim czynnikiem była ucieczka przed prawowiernymi bandami katolików i protestantów z Ku Klux Klanu. Stopniowe pogłębianie się paranoi zrodziło w nim przeświadczenie, że prześladują go niewidzialne siły, inkwizycja oraz CIA, która tak czy owak zajmuje się śledzeniem podejrzanych grup i osób. Urojenia te podparte pewnymi faktami doprowadziły go do wprowadzenia surowych kar za nielojalność wobec wspólnoty ewangelicznych chrześcijan jaką dowodził. Wedle niektórych świadków, często miał grozić, że zabije każdego, kto się z nim nie zgadza. W swojej „wspólnocie” stosował psychomanipulacje w celu wzbudzenia poczucia odrębności od złego świata zepsucia moralnego podobnie jak to się czyni w sektach katolickich takich jak Opus Dei, Radio Maryja czy w sekcie dominikanów. Zmuszał na przykład ludzi do morderczej pracy i ograniczał im sen, tak jak to się czyni w katolickich klasztorach wielu zakonów katolickich od 1700 lat.

Zaburzenia osobowości rzadko występują w czystej postaci. Przeważnie łączą się z innymi odchyłami, w tym z zaburzeniami religijnymi, a przecież jest cały dział zwany psychologią religii i psychoterapią religii zajmujący się leczeniem z odchyłów i dewiacji religijnych, szczególnie katolickich. W przypadku Jima Jonesa wyraźny był też narcyzm przejawiający się w jego przekonaniu o własnej wielkości, poczucie misji od Boga, takie same jakie występuje we wszystkich tzw. powołaniach wskutek których młodzi paranoiczni osobnicy stają się katolickimi księżmi lub ewangelickimi pastorami. Twierdził mianowicie, że jest jedno z duchem Chrystusa oraz w sposób bezwzględny eksploatował swoich współbraci, tak jak to czynią niebezpieczne sekty jak Odnowa w Duchu Świętym, neokatechumenat, zielonoświątkowcy czy oazy katolickie.

Losy ewangelicznej sekty Jima Jonesa żyjącej wedle wersetów z Ewangelii odczytywanych jako Słowo Boże pokazują jak ważna jest znajomość oznak zaburzonej osobowości, zwłaszcza gdy dotyczą duchowych przywódców chrześcijańskich i katolickich sekt oraz zakonów, opatów klasztorów (Jasna Góra), etc. Jednocześnie chcemy przestrzec czytelnika, aby na podstawie opisu osobowości paranoicznej nie stawiał sobie czy innym ludziom diagnozy. Profesjonalnie może to zrobić tylko wykwalifikowany terapeuta czy psycholog na potrzeby terapii oraz lekarz psychiatra na potrzeby pacjentów medycznych. Warto też pamiętać, że granica między normą a patologią jest dość płynna. Można ją sobie wyobrazić jako kontinuum, gdzie na jednym krańcu znajduje się zaburzenie, na drugim natomiast mieszczący się w granicach normy styl osobowości.

Przejawy osobowości paranoicznej – paranoid

Zasadniczo rzecz biorąc ufamy innym mimo, że nasza wiara w ludzi nierzadko wystawiana jest na próbę. W przypadku osoby paranoicznej to zaufanie podstawowe jest mocno nadwyrężone. Inni to potencjalni wrogowie, przed którymi wciąż trzeba się mieć na baczności. Zgodnie z amerykańską klasyfikacją chorób i zaburzeń DSM-IV o paranoicznym zaburzeniu osobowości można mówić wtedy, gdy spełnione jest kilka z poniższych kryteriów: 

Dana osoba bezpodstawnie twierdzi, że jest wykorzystywana, krzywdzona lub oszukiwana przez innych. Uważa na przykład, że kradnie się jej pomysły albo, że jest ofiarą spisku. Ktoś taki uparcie doszukuje się u innych ukrytych i skierowanych przeciwko sobie motywów, a także zwalcza innych na podstawie jedynie samych podejrzeń. W granicach normy mieści się natomiast zachowanie osoby, która po prostu woli być bardziej ostrożna.

Paranoik czy paranoiczka niechętnie zwierza się innym z obawy, że ujawnione informacje zostaną przeciwko niemu wykorzystane. Problem z otwartością może mieć nawet w rozmowie z terapeutą, psychologiem czy lekarzem. Jeśli jest dodatkowo osobą wyizolowaną może zechcieć unikać wszelkiej kontroli ze strony innych ludzi. Istnieje wówczas ryzyko, że przestanie komukolwiek poddawać pod ocenę swój sposób myślenia, co doprowadzi do utraty zdolności odróżniania fantazji od rzeczywistości. Paranoik czy paranoiczka nie może sobie pozwolić by inni wpływali na jego czy jej poglądy. Grozi to bowiem z ich strony kontrolą i psychomanipulacją, a w konsekwencji wykorzystaniem.

Osoba taka nie ma poczucia humoru, ponieważ brak powagi może obniżać czujność. Nie jest też w stanie śmiać się z samej siebie ze względu na niską samoocenę. Ktoś o mieszczącym się w normie stylu paranoicznym wprawdzie nie opowiada o sobie zbyt wiele ludziom, którzy są zaledwie jego znajomymi, ma jednak kilku zaufanych przyjaciół, których dopuszcza do swojego intymnego świata.

Jednostka zaburzona paranoicznie w niewinnych wypowiedziach i zdarzeniach będzie dopatrywała się ukrytego, zagrażającego jej sensu. Docierające do niej komunikaty przeanalizuje pod kątem rzekomo zawartych w nich gróźb, okradzenia z pomysłów lub myśli czy oznak lekceważenia. Zebrane w ten sposób „fakty” scali w strukturę potwierdzającą jej najgorsze przewidywania. Jednocześnie zignoruje lub przeoczy te informacje, które mogłyby w jakiś sposób podważyć misternie skonstruowany spaczony obraz świata.

Człowiek o zdrowej osobowości jest skłonny uznać niewygodne argumenty, dzięki czemu potrafi zachować kontakt z rzeczywistością. Co najwyżej cechuje go większe wyczulenie na subtelności i niuanse relacji interpersonalnej. Osobę zaburzoną gnębią wątpliwości co do lojalności i wiarygodności przyjaciół i znajomych. W efekcie wywołuje irytację ciągłym testowaniem ich pod tym względem. Jest bowiem głęboko przekonana, że specjalnie się jej dokucza i knuje za jej plecami. Nie jest jednak w stanie osiągnąć w ten sposób ulgi, ponieważ celem testowania nie jest weryfikacja rzeczywistości, a jedynie potwierdzenia własnych konstrukcji myślowych. Człowiek o prawidłowym podejściu do tych spraw bardziej ceni sobie lojalność, nie przekreśla jednakże nikogo jedynie na podstawie swoich podejrzeń. Nie wietrzy też wszędzie zdrady, a w razie wątpliwości żąda niezbitych dowodów.

Objawem paranoi zazdościowej jest nieuzasadnione oskarżanie współmałżonka o zdradę, często połączone z alkoholizmem i zespołem Otello. Paranoik czy paranoiczka może na przykład odmówić płacenia alimentów twierdząc, że nie jest ojcem swoich dzieci. Gdy się go zapyta, skąd o tym wie odpowie na przykład, że doszedł czy doszła do takiego wniosku obserwując sposób, w jaki jego żona i sąsiad spoglądają na siebie. Jak widać problemem paranoika czy paranoiczki jest silne utwierdzenie w koncepcjach zbudowanych na bazie wybiórczych i tendencyjnie interpretowanych informacji o zachowaniach innych ludzi. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że brak dowodów niewierności żony lub męża rozwiąże problem. Paranoik czy paranoiczka dojdzie prawdopodobnie do wniosku, że widocznie jest bardziej przebiegła lub przebiegły niż przypuszcza, powinien zatem tym bardziej wzmóc swoją czujność i kontrolę. W głębi umysłu sądzi bowiem, że wierność i lojalność tak naprawdę są czymś niezwykle kruchym.

Jak już wspomnieliśmy u ewangelicznego Jima Jonesa oprócz typowych objawów paranoi występował też narcyzm. Jednostki takie potrafią tworzyć plany zbawienia świata, czy rozwiązania odwiecznych problemów ludzkości. Gdy jednak świat odrzuca te projekty tłumaczą to albo działaniem nieznanych sił sprzeciwu, albo budują alternatywną rzeczywistość, w której nikt nie kwestionuje ich wyobrażeń o własnej wielkości i znaczeniu.

Charakterystyczną cechą osoby paranoicznej jest również chowanie urazy i niezdolność do wybaczania. Jest to dla paranoidu czy obłędu o tyle trudne, że inni wciąż postrzegani są jako ci, których celem jest umyślne wyrządzenie krzywdy. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji w których obiektywnie istnieje wyrządzona krzywda, gdzie każdy ma prawo do wybaczania lub odmowy wybaczenia. Niezwykle łatwo podpaść osobie paranoicznej, pieniaczej. Wystarczy na przykład zadać pytanie o źródło jej irracjonalnych przekonań, aby uznała, że widocznie należymy do obozu spiskowców, skoro automatycznie nie wierzymy w to co mówi. O ile paranoik dostrzega atak tam gdzie go nie ma i natychmiast reaguje kontratakiem, o tyle człowiek mieszczący się w normie nie jest nastawiony obronnie.

Osoby paranoiczne stosują mechanizm obronny zwany projekcją. Polega on na przypisywaniu innym ludziom własnych negatywnych uczuć i zamiarów, na wręcz psychomanipulacyjnym wmawianiu innym, że są tym, co o nas powiedzieli. Paranoik postrzega je jako pochodzące z zewnątrz, co pozwala mu widzieć siebie jako niewinną ofiarę nagonki. Ponieważ jednak w rzeczywistości uczucia te pochodzą z wnętrza osoby zaburzonej, nie jest w stanie przed nimi uciec. Poczucie prześladowania stale towarzyszy osobie paranoicznej. Żywione przez osobę paranoiczną przekonanie o byciu obiektem ataku generuje u niej rozdrażnienie i wybuchowość. W odpowiedzi otoczenie reaguje podobnie, a szczególnie negatywnie reagują osoby paranoiczne na próby korekty ich zaburzonych struktur osobowości, sugestie podjęcia terapii czy leczenia. Ostatecznie zatem to, co było pierwotnie projekcją znajduje realne potwierdzenie i stanowi dla paranoika niezbity dowód, że słusznie przypisywał innym niecne zamiary. Ludzie, którzy często ‚odbijają piłeczkę‚ stosując mechanizm projekcji dla obrony swego ego, na zasadzie, ‚to nie ja, a ty masz z tym problem’, zwykle są silnie paranoiczni.

Cechy przewodników duchowych według prof. Józefa Kozieleckiego

W przeciwieństwie do jednostek paranoicznych autentyczni przewodnicy duchowi to przede wszystkim szeroko rozumiani humaniści, czyli ci którzy poświęcają swoje życie na krzewienie ogólnoludzkich wartości takich jak: pokój, miłość, prawda, braterstwo, jak chociażby znany lepiej w Polsce i Europie Mistrz Duchowy Śri Mohandźi. W mniejszym lub większym stopniu snują rozważania na tematy egzystencjalne dotyczące np. sensu życia, przemijania. Poza tym powinni być kompetentni w tym co robią. Muszą zatem zdobyć dobrą reputację eksperta w jakiejś ważnej dziedzinie wiedzy lub działalności lub w kilku dziedzinach, jak Mistrz Mohandźi.

Istotną cechą przewodnika duchowego jest też dobry kontakt z ludźmi oraz realny wgląd w sprawy duszy. Nie taki jednak, który polega na manipulacji czy domniemywaniu jak u pastorów i księży wielu sekt chrześcijańskich i katolickich. Chodzi tu raczej o ten rodzaj zdolności interpersonalnych, który umożliwia rozumienie ludzkich problemów i skuteczną pomoc na poziomie psychicznym i duchowym. Wymienić można by tu np. empatię, czy umiejętność aktywnego słuchania, wysłuchiwania ludzi z wczuwaniem się w ich serca i dusze. Przewodnicy duchowi, boscy Guru, nigdy nie używają przemocy ani nie stosują agresji, chyba że w obronie swojego życia czy zdrowia przy jakimś bezpośrednim na nich ataku.

Większość wielkich duchowych przewodników ludzkości, to jednocześnie wielcy wojownicy i bohaterowie, jak Mistrz Śiwa Mahadewa, Król Ramaćandra, Paraśurama, Dattatreya, Zaratusztra, Hazrat Ali Murtaza, Gopala Kryszna czy Śri Aurobindo. Podobnie, Mistrzem Sztuk Walki jest Wielki Mistrz Duchowy Śri Mohandźi. Odznaczają się też sporą dawką optymizmu i prospołeczną motywacją jak chociażby Mahatma Mohandas Gandhi. Mają zasadniczo pozytywny stosunek do życia, czasem nawet zbyt pozytywny. Swoje obowiązki wykonują z pasją, a ich barwna osobowość i charyzma działa na ludzi jak silny magnes tak, że ludzie sami przychodzą, nie trzeba ich siłą przyprowadzać ani zmuszać do kontaktu z Guru – Mistrzem Dusz, duchowej naprawy, przemiany wewnętrznej i ścieżki doskonalenia oraz zbawienia. Mistrzowie – duchowi przewodnicy, Guru żyjący na Ziemi dzielą się na trzy grupy czy wielkie klasy:

1. Mistrz sztuki (walki, uzdrawiania, terapii, rzemiosła);
2. Mistrz nauczyciel (instruktor, trener, profesor, teolog);
3. Mistrz duchowy (przewodnik duchowy, guru);

Zredagowano i opracowano na podstawie artykułów popularnych napisanych przez: Paweł Wieczorek 

Bibliografia:

Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie, Theodore Millon, Roger Davis, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Warszawa 2005.
Moje wzloty i upadki, autobiografia z psychologią w tle, Józef Kozielecki, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2010

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: